|
Blog > Komentarze do wpisu
Mamma MariettaW miejscu, po którym nikt by się niczego specjalnego nie spodziewał, na Wołoskiej z widokiem na szpital MSWiA, umiejscowiła się mała włoska knajpka. Mamma Marietta. Trafiłam tam po zachęcającej recenzji Restaurantica.pl i muszę przyznać, że zgadzam się z każdym słowem. Prawdziwy włoski właściciel, prawdziwe włoskie jedzonko. Wszystko świeże, własnoręcznie przygotowane, podane z uśmiechem i luzem. Miejsce ewidentnie powstało z miłości do kuchni.
Zaczynamy od Piatto dello Chef czyli Miksu włoskich serów, wędlin i marynat. Wszystko dobre. Pyszne sery – szczególnie ciekawa słonawa ricotta. Super wędliny – rewelacyjne prosciutto. Do tego pomidorki cherry, pomidory suszone, oliwki i roszponka. Nie do przejedzenia jak na starter dla dwóch osób, mających w planie trzydaniowy posiłek. Na danie główne wybieramy to, co szef poleca, a szef poleca Królika po Sycylijsku. Proszę o warzywa zamiast ziemniaków i dostaję bajeczną kompozycję cukinii, marchewek (łącznie z purpurową marchewką), groszku cukrowego i zielonej fasolki. Piękne, zdrowe, smaczne. Natomiast królik ... ten królik to jest pełna, całkowita i absolutna rewelacja. Mięciutki, aromatyczny, delikatny, niebo, po prostu niebo. Może to jest prosta włoska kuchnia, ale wynosi mnie ona na wyżyny doznań kulinarnych. Przy deserach - które pomimo dużego już przejedzenia po prostu musimy tu zjeść – chwila zastanowienia. Właściciel poleca Tiramisu, a ja mam ochotę na Tortino saldo al cioccolato czyli Czekoladowy soufflet na ciepło. Niemniej jednak, ponieważ jadłam już około stu sufletów w innych miejscach, przygotowanych z gotowców, dokładnie takich samych, zadałam wyraźne pytanie, czy ten suflet jest robiony na miejscu. Po potwierdzeniu zamówiłam. Dzięki Bogu. To był znakomicie pyszny, prawdziwy suflet, a do niego śmietankowe lody na plasterku pomarańczy. Pożarłam wszystko do ostatniego kawałeczka pomarańczy. Wystrój w Mamma Marietta jest minimalistyczny. Na stolikach leżą świeże owoce – awokado, karambola, ananas. Na ścianach zdjęcia z Włoch. Przy takim jedzeniu jednak niewiele tu w wystrój jest potrzebne. Miejsce istnieje od 5 miesięcy, ale nie znajdziecie tu wolnego stolika w weekend, więc zanim się wybierzecie, koniecznie zarezerwujcie. W trakcie mojego pobytu odesłano z kwitkiem kilkunastu gości, którzy nie spodziewali się takiego ruchu. Zarezerwujcie więc stolik. Zarezerwujcie i idźcie tam jeść. To jest miejsce obowiązkowe. Ja będę wracać na pewno! Mamma Marietta, ul. Wołoska 74a, Warszawa poniedziałek, 27 lutego 2012, froasia
TrackBack
Komentarze
2012/02/27 22:24:44
@marghe: Jestem pełna uwielbienia dla Mamma. Żadne hinduskie nie da mu rady :) Choć też lubię, ale to zupełnie inna bajka. Zarezeruj stolik koniecznie.
Gość: marghe, 12-pra-2.acn.waw.pl
2012/02/28 13:18:24
Nie omieszkam :)
Na pocieszenie zakręciłam sobie makaron w domu
Gość: marghe, 12-pra-2.acn.waw.pl
2012/03/14 00:07:50
Byliśmy.
Makarony świetne. Skusiliśmy się na tagliatelle z homarem, gnocchi z krewetkami i gnocchi z 4 serami. Gorzej sprawa ma się z przystawkami. Pappa al pomodoro nie była pappą a po prostu rozrzedzonym sosem pomidorowym (pomidory w puszce) z kawałkami chleba. Bruschette i crostini przyzwoite, zjedliśmy z przyjemnością ale zdecydowanie bez zachwytu. Duży plus za domowe pesto Pizza nadal najlepsza u Enzo :) Bardzo dobry suflet czekoladowy, ale Tiramisu' przesłodzone Strasznie długo się czaka na zamówione dania. Wrócę, żeby spróbować innych makaronów i drugich dań. Ale z Sycylią to kuchnia serwowana przez Mammę ma mało wspólnego. |
|
I żałuję.
Ganesh to jednak nie jest to co Tygryski lubią najbardziej. Mimo przemiłej obsługi i dobrego lassi